facebook

Cudowny Prezent

Za zgodą Pani Anny, publikujemy Jej refleksję. Głębia myśli, jaka zatopiona jest w niej – urzekła Nas. Wędrówka po dniach minionych z zatoczeniem koła ku współczesności – przednie. Prosimy o więcej, p. Anno.

(…)

Otrzymałam od Pana Ryszard Sziler cudowny prezent z dedykacją oczywiście 🙂 Tomik, wizualnie piękny – zdjęcie lampy naftowej to malarskie dzieło Pana Ryszarda, bo jest On nie tylko Mistrzem Pióra, ale też Pędzla. Tomik, mimo iż zawiera różne formy literackie, jest jedną, wielką poezją. Każde słowo tutaj zawarte nie tylko mówi przepiękną polszczyzną, ale też mieni się kolorami i pachnie. Pachnie czasem minionym, czasem niewinnego dzieciństwa i młodości … Rozumiem słowa, odróżniam kolory i poznaję zapachy, bo jest to skarbnica moich własnych wakacyjnych wspomnień, czasu spędzanego u Babci Marianny, Mamy mojego Taty, w tych samych prawie miejscach – które Autor opisuje. Dzięki temu tomikowi wróciłam w świat którego dzisiaj już nie ma. Nie ma już Babci, babcinej chałupy, właściwie nic już nie ma … Jednak Księga Zamyśleń spowodowała, że sięgnęłam wyjątkowo głęboko w zakamarki pamięci i znalazłam to, co wiąże mnie, jako małą dziewczynkę (trudno w to uwierzyć, ale naprawdę byłam kiedyś małą dziewczynką 🙂 ) z dniem dzisiejszym. Jest to obraz. Jedna z izb była wyjątkowo ciemna, małe, wysunięte na północ okno nie wpuszczało wiele światła, a i to, które chciało się wedrzeć, zabierały rozrośnięte na parapecie pelargonie. Na ścianach wisiały ogromne święte obrazy w wielkich, przepięknie rzeźbionych koronkowo ramach zwieńczonych krzyżykiem. Ich wielkość, aż nienaturalny realizm postaci w tej mrocznej izbie, wprawiał mnie w okropny lęk. Nigdy nie wchodziłam tam sama. Największy strach wzbudzał we mnie obraz, na którym Jezus przygarnia -oderwaną od krzyża ręką- mnicha. Bałam się, że może sięgnąć po mnie …Jest rok 84, wprowadzam się z córkami do własnego mieszkania. Od Mamy dostaję krzyż, ale nie mam żadnego świętego obrazu, a te, które można kupić, w żaden sposób mnie nie satysfakcjonują. I wtedy przypominam sobie o obrazach z babcinej chałupy. Moja kochana kuzynka Weronika znajduje na strychu już nowego, powstałego na tamtym miejscu domu, jeden obraz … i jest to obraz, którego tak się bałam !!! Teraz już wiedziałam, że Jezus przygarnia na nim św. Franciszka, a teraz przychodzi wziąć nas w swoją opiekę … Wystarczyło tylko zmienić ramy, bo drewniana koronka była w zupełnej rozsypce. I tak połączyło się wspomnienie z dniem dzisiejszym.

(…)

Drukuj

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *