facebook

KRYZYS – strach a okazja, wiara a religijność

Adam Szustak OP: „Chciałbym zaprosić was do pewnej perspektywy patrzenia na ten czas, który się dzieje i który pewnie będzie się dział, jako na czas absolutnie specjalnego błogosławieństwa Bożego. Pan Bóg bardzo chciałby, byśmy wykorzystali ten czas do czegoś naprawdę niezwykłego.Słowo kryzys składa się z 2 członów: jeden człon oznacza niebezpieczeństwo, drugi oznacza, w wolnym tłumaczeniu, okazję, szansę, nowy punkt, start. Kiedy Chińczyk mówi, że mamy kryzys, to mówi: jest coś niebezpiecznego, ale to rodzi niezwykłą szansę. Jestem przekonany, że z czymś takim mamy w tej chwili do czynienia. Z niebezpieczeństwem, ze strasznymi czasami, ale jednocześnie to ogromna szansa.”

Na co?

„Kościół tak naprawdę zamarł w sensie instytucjonalno-praktycznym. To jedna z najlepszych rzeczy, jaka nam się mogła wydarzyć. Ona oczywiście jest niebezpieczna, bo może prowadzić do utraty wiary, ale jest też niezwykłą okazją (…) 

Załamał nam się w tej chwili cały religijny system kościelny. Chwała Bogu! Nie dlatego, że ten system jest zły. Nie dlatego, że jest coś niedobrego w kościołach, w liturgii, w administracji kościelnej. To nie są złe rzeczy – one są potrzebne, błogosławione, niosą w sobie łaskę. Ale one, jak wszystkie rzeczy ustanowione przez człowieka, włożone w pewną formułę i zasady, w system, kostnieją. Nieustannie zamrażają się. Jeżeli nie są ożywiane Duchem, prawdziwą wiarą, czyli spotkaniem z Bogiem, w którym dostaję odpowiedź na pytanie „kim jestem”, a nie „co mam robić”, to stają się martwe.

W moim życiu wydarzyło się to po raz pierwszy kiedy zamarł Kościół strukturalny, instytucjonalny, liturgiczny, sakramentalny w tym najbardziej powszechnym znaczeniu. To oznacza jedną z dwóch rzeczy. Albo pozbawieni tego, naprawdę poszukamy, co to znaczy, ze jesteśmy wierzący – nie religijni, tylko wierzący, czyli naszej osobistej, wyłącznej, niepowtarzalnej relacji z Panem Bogiem, której ogromna większość ludzi wierzących nie ma. Albo okaże się, że tak naprawdę cała nasza wiara była wyłącznie religijnością, czyli systemem zachowań i praktyk. One nie są złe same w sobie. One są złe, kiedy są pozbawione sedna.

Większość naszej wiary to nie jest wiara. Większość naszej wiary to jest religijność. To zwyczaje i praktyki, gdzie oczywiście tli się jakiś zalążek wiary, nie mówię, że go tam nie ma w ogóle. Tli się tam chęć kochania Pana Boga i bycia z nim, ale ona się zatrzymuje, czuje się spokojna i bezpieczna, bo ma te praktyki i w związku z tym się nie rozwija. W tej chwili Pan Bóg zabrał nam to. Dał nam okazję przez to, co się dzieje na świecie. Nie mówię, że Pan Bóg wysłał tę epidemię – nie, Pan Bóg jej nie wysłał, ale On dokładnie do tego chce ją wykorzystać. 

To, co się dzieje w tej chwili na świecie ucięło nam naszą religijność. I chwała Bogu. Bo to oznacza niebezpieczeństwo albo szansę. Niebezpieczeństwo oznacza, że coś, co było prawie martwe umrze całkiem. (…) Jednocześnie to okazja i szansa, ze wreszcie poszukamy tego, co jest sednem.”

https://youtu.be/2VZB44ULTOA

Drukuj

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *